20 years of My Head Is Dubby
Opis
"Pamiętasz jak Vester w pubie Intro polewał płyty benzyną do zippo i nikt z nas nie wiedział czy bardziej się dziwić tym płonącym, latającym dyskom czy muzyce, którą słyszał wtedy po raz pierwszy w życiu? Pamiętasz jak Rusko zagrał we Wrocławiu „Cockney Thuga” (jeszcze bez tych charakterystycznych dialogowych wstawek z Alana Forda) i nikt z nas nie wiedział, że to początek światowej, klubowej rewolucji, na której czele stanie wciąż wówczas niepełnoletni, amerykański emo got znany jako... Skrillex? Pamiętasz jak Kromestar nie przyjechał na Dolny Śląsk tłumacząc, że jest chory, po czym się okazało, że wybrał inną imprezę i wszyscy z nas już wiedzieli, że w Polsce dobre kilka lat nie zagra? Pamiętasz słuchanie Mary Anne Hobbs po nocach na BBC Radio One? Pamiętasz słuchanie Wuji i TVB wieczorami w Radiu Luz? Pamiętasz pisanie na dubstepforum Pamiętasz wszystkie te pierwsze white labele tłoczone zawsze na 45 obrotach, żeby niskie częstotliwości mogły się tam dobrze umościć i nie wybijać igły raz po raz z rowka? Nie ma to wszystko większego znaczenia. Bo jeśli kiedykolwiek stałeś pod głośnikiem na imprezie sygnowanej logiem My Head Is Dubby, to wiesz, że nie chodzi w tym wszystkim o to, co było czy będzie, ale tu i teraz - bas, który sprawia, że nozdrza furkoczą, ciuchy powiewają, a organy wewnętrzne układają się wreszcie na swoim miejscu; rytm, który podnosi tętno do 140 uderzeń na minutę i każe nogom bezwiednie kroczyć w stronę soundsystemu. Jeśli natomiast nie było ci nigdy dane tego przeżyć, to… zastanów się czy na pewno tego chcesz. Ktokolwiek bowiem tego doświadczył, już nigdy nie będzie usatysfakcjonowany typowym klubowym nagłośnieniem, już zawsze będzie chciał tego więcej i więcej i więcej… Sto lat! Sto lat! STO LAT! My Head Is Dubby - grupa ludzi z głowami w głośnikach, dolnośląska spółdzielnia basowa, której zasługi dla polskiej sceny soundsystemowej nie sposób tu wszystkie wymienić, kolektyw osób, z których każda jest zupełnie inna, a wspólnie dały miastu Wrocław dub i step - niespotykaną wcześniej moc nagłośnienia i dyskoteki, które są pamiętane po dziś dzień. Od pierwszych imprez na kilkadziesiąt osób w pubie Intro po tysięczne spędy w Browarze Mieszczańskim, od ostatnich balang w Pralni po niedawne, powrotne juble w Transformatorze, całej historii MHID nie sposób tu spisać. Przez dwadzieścia lat tej załogi przewijają się takie ksywki jak Rusko, Mala, Hatcha, Youngsta, Scuba, Sicaria i Headhunter; Vester, Wuja, Q600, P500, S400, ll1, TLR, Fryta i Marcel. Przez pryzmat tych dwóch dekad można opisać całą historię gatunku, który wypełzł z podziemia wprost na największe sceny światowych festiwali, by znów wrócić do matecznika i od kilku lat na powrót rosnąć w siłę wstrząsając posadami zastanej już od jakiegoś czasu, skomercjalizowanej sceny klubowej. Gatunku, który przywrócił wiarę w soundsystem, przyczynił się do powrotu płyty winylowej i zmienił to jak dziś brzmią inne nurty od techno aż po pop. Gatunku, który 21. listopada roku (bez)pańskiego 2026 znów wprawi Wrocław w drżenie. I znów nie będzie miała znaczenia przeszłość. I znów nie będzie miała znaczenia przyszłość. Będzie tylko tu i teraz. In Fine Style. Ruffage. Step 2 It!" tekst: Filip Kalinowski more info soon